Kategorie
Sprzęt, usługi, akcesoria Wszystkie wpisy

Mały, kompaktowy iPhone na przełomie 2021 i 2022 r.

Jakiś już czas temu (w zeszłym roku) na wspominanej niejednokrotnie facebookowej grupie Dostępne Apple pojawił się wpis z pytaniem o opinie jej członków na temat iPhone’a 12 Mini. Jakiś czas później pod kolejnym postem poproszono o to samo, lecz w temacie iPhone’a SE 2020. Ja wówczas pozwoliłem sobie w komentarzu porównać oba modele, wskazując przy tym, który iPhone może być obecnie lepszym wyborem.

Pomyślałem wtedy, że warto popełnić wpis na ten temat również tutaj. Jednak z racji, iż jeden z wpisów został usunięty przez jego autora, gdyż dotyczył zupełnie czego innego, a owo porównanie było pod nim komentarzem, już nie do końca pamiętam, co ja tam wtedy pisałem. Dlatego teraz postaram się na nowo zebrać dla was wszystkie za i przeciw zarówno jednego, jak i drugiego telefonu. Tym samym spróbuję możliwie jak najlepiej odpowiedzieć na pytanie, jaki mały i kompaktowy iPhone będzie jak na ten moment lepszy zwłaszcza, iż dodatkowe zamieszanie wprowadza iPhone 13 Mini, ale o nim później.:)

Z tej racji, iż w iPhonie 13 Mini nie wprowadzono jakichś znaczących dla nas zmian, pozwolę sobie o nim wspomnieć co nieco bardziej pod koniec niniejszego wpisu. Tak więc teraz przechodzimy wreszcie do porównania iPhone’a SE 2020 z iPhonem 12 Mini.

Mimo że zarówno jeden jak i drugi model są małych rozmiarów, różnice są znaczące a co za tym idzie, plusów i minusów obu rozwiązań występuje również spora ilość. Na początku pozwolę sobie przedstawić cechy wspólne urządzeń, aby następnie przejść do plusów i minusów każdego z nich.

Ale zanim, jeszcze drobna redakcyjna uwaga

Wpis ten miał ukazać się jeszcze w 2021 r. jednak z przyczyn ode mnie nie do końca zależnych, ukazuje się dopiero dziś. Jednak jeśli możecie, mimo dokonanych zmian adekwatnych do obecnego czasu, potraktujcie proszę tenże wpis jako zeszłoroczny.:)

Skoro tę gorącą prośbę mam już za sobą, przejdę teraz do dalszej części wpisu.🙂

SPIS TREŚCI

A zatem to, co łączy urządzenia

Rozmiar

Jak nietrudno się domyślić, pierwszą cechą jaką wymienię jest rozmiar, gdyż to on dla nas – osób niewidomych ma niebagatelne znaczenie. Nie chcę tu generalizować, gdyż każdy z nas ma swoje preferencje, jednak z moich obserwacji i nie tylko wynika, iż spore grono osób niewidomych gustuje w małych rozmiarach telefonów, co wcale a wcale mnie nie dziwi. Dlaczego?

Im mniejsza przekątna ekranu, tym mniejszy rozmiar samego urządzenia a co za tym idzie, urządzenie staje się bardziej mobilne i bardziej poręczne. Nie widząc, i tak nie używa się tych wszystkich zalet jakie oferuje nam ekran a zamiast tego przeważnie włącza się kurtynę ekranową VoiceOver.:) Telefon nie traci przy tym na produktywności oferując w sporej części to, co ich większe odpowiedniki, jeśli idzie o ich szerokie zastosowanie będąc przy tym dużo bardziej ergonomicznym rozwiązaniem.. iPhone’y SE 2020, 12 Mini oraz 13 Mini spełniają to kryterium.

Cena za nowego iPhone’a

Jest to jeden z decydujących czynników mających wpływ na nasze preferencje zakupowe. Tak zapewne jest i w tym przypadku. Wszystkie te telefony odznaczają się stosunkowo (jak na Apple) niską ceną. Jeśli wiemy, że za iPhone’a SE możemy wydać nieco mniej niż 1800 zł a iPhone’a 12 Mini nabędziemy za nieco mniej niż 3000 zł i wiemy po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw jakie możliwości dają nam te urządzenia, prawdopodobieństwo zakupu któregoś z tych urządzeń może się znacznie zwiększyć.

Bateria w iPhone’ach niczym wielka zmora

Wychwalając rozmiar oraz ceny urządzeń nie sposób nie poruszyć kwestii pojemności ich baterii oraz tego, na jak długo ona wystarcza podczas ich codziennego użytkowania. Tę niestety w iPhone’ach najmniejszych rozmiarów uważa się powszechnie za niezbyt wystarczającą. To również dla nas niewidomych ma duże znaczenie, jeśli weźmiemy pod uwagę korzystanie z aplikacji do nawigacji, czy innych aplikacji wspomagających, które niestety pobierają znaczną ilość tej jakże cennej energii, nie mówiąc już o konsumowaniu treści multimedialnych czy też graniu, tworzeniu własnych treści czy po prostu komunikowaniu się.

Opinia wielu opinią wielu, jednak ja zdradzę wam w sekrecie, że mi jak na ten czas iPhone SE (ten nowszy) w zupełności pod kątem baterii wystarcza.😉

Jeśli już mowa o zużyciu baterii, nie sposób nie powiedzieć także o ładowaniu urządzeń, co również poniekąd stanowi ich cechę wspólną. Poniekąd, gdyż tu diabeł tkwi w szczegółach, o których jednak później.

Tym jednak co w sposobie ładowania łączy wszystkie te urządzenia to po pierwsze szybkie ładowanie – urządzenia przewodowo możemy naładować z mocą do 20 W, co wg specyfikacji producenta przekłada się na naładowanie urządzeń o 50% w pół godziny. Drugą możliwością naładowania urządzeń jest ładowanie indukcyjne, które jak już wspomniałem, w poszczególnych urządzeniach różni się.

Łączność

Jeśli idzie o tę cechę wspólną, na uwagę zasługuje fakt, iż wszystkie te urządzenia posiadają zarówno Wi-Fi 6, który jest obecnie najnowocześniejszym standardem łączności z sieciami bezprzewodowymi, jak i Bluetooth 5.0. Urządzenia te posiadają również wsparcie dla obsługi kart ESIM, co może się bardzo przydać, gdy albo nie chcemy posiadać w smartfonie fizycznej, plastikowej karty SIM albo co ważniejsze, gdy chcemy zagranicą mieć dostęp zarówno do swojego macierzystego numeru, jak i numeru lokalnego danego kraju. Możemy również rozegrać to w taki sposób, iż w urządzeniu mamy swoją fizyczną kartę SIM, a jako karty ESIM używamy karty jednego z wirtualnych operatorów dostarczających nam mobilny internet.

iPhone a wodoodporność

Jest to kolejna wspólna, jakże ważna cecha, łącząca urządzenia. Różni się ona pod względem tego, jak długo dany iPhone oraz na jaką głębokość może być zanurzony. A co, gdyby tak przypadkiem został zalany piwem, wpadł do zupy, lub jeszcze gdzie indziej? Byłby klops (niedosłownie), niemniej strata już ogromna. Jednak dzięki wodoodporności telefon ma sporą szansę na przeżycie.

Jednak to co ważne to fakt, iż w przypadku zalania oficjalnie żaden produkt Apple, w tym również i iPhone, nie jest objęty gwarancją . Wielka szkoda i hańba dla Apple, jednak jak to mówią, lepszy rydz niż nic, gdyż w wielu przypadkach do zalania nie dochodzi i strat przy okazji brak. Jednak jeśli już się wydarzy, to cóż. Najprawdopodobniej olbrzymie koszta wymiany urządzenia, gdy zalanie jest konkretne. Jednak ta uwaga odnosi się do absolutnie każdego produktu tej firmy, który posiada cechę wodoodporności.

Akcesoria w zestawie z iPhone’ami

To już ostatnia, bardzo smutna cecha, jeśli w ogóle tak to można ująć. Co by nie mówić czy to humorystycznie czy też nie, jest to cecha wspólna dla wszystkich obecnie sprzedawanych przez Apple iPhone’ów i nie tylko. To, co znamienne dla tej firmy to fakt, iż od października 2020 r. nie znajdziecie w zestawie ani słuchawek przewodowych dołączanych wcześniej do ich produktów, ani ładowarek. Jedynie co można znaleźć prócz samego urządzenia i zbędnej papierologii, to nowy, dobry kabel USB-C na Lightning.

Tylko po co to komu, skoro większość z nas posiada jeszcze stare dobre kostki ładujące z wtykiem na USB ale A? Nie mogliby zamiast kabli z wtykiem USB-C, dodawać starych dobrych kabli ze zwykłym USB?

Otóż nie. Dlaczego? O tym w którychś z późniejszych wpisów, w którym zawrę swoje ponad roczne przemyślenia na ten temat. Teraz pamiętajcie jedynie, że brak akcesoriów to trend, który wyznaczyło Apple a za którym podążają inni producenci, a wszystko w imię szeroko pojętej ekologii, za którą wszystko, nawet życie, a tak naprawdę nasze dodatkowe pieniążki.😏

Odnośnie do akcesoriów i braku słuchawek w zestawie, kolejną cechą wspólną omawianych dziś urządzeń, jest brak opłakiwanego jeszcze czasami po kątach w 2021 r. wyjścia słuchawkowego minijack. Żart. Tego standardu Apple w iPhone’ach pozbyło się już w 2016 r. wraz z premierą iPhone’a 7 i nigdy więcej do niego nie wróciło. Niemniej przyzwyczajenia drugą naturą człowieka i nawet jeszcze dziś słyszy się utyskiwania na ten temat. Dlatego też do października 2020 roku do iPhone’ów znajdujących się w ofercie tego producenta dołączano jeszcze przewodowe słuchawki z końcówką Lightning zamiast minijack. Jednak jak wspomniałem już wcześniej, i tego już w zestawie z telefonem nie mamy. Pamiętajcie, EKOLOGIA!

Stosunkowo dobre procesory, wsparcie aktualizacjami na lata

To coś, o czym niemal bym zapomniał, a co również należy w tym miejscu uwzględnić. Urządzenia te charakteryzują się tym, iż procesory które nimi zarządzają, korzystają z najnowszych technologii uczenia maszynowego, które dają nam dużo więcej możliwości, niż urządzenia starszej generacji. Mimo, że iPhone SE ze względu na swą konstrukcje jest takim urządzeniem, ów procesor sprawia, iż można śmiało myśleć o jego zakupie.

Kolejnym wymienionym w tym punkcie czynnikiem, jest długoletnie wsparcie aktualizacjami systemu operacyjnego, z czego Apple zresztą słynie. Produkty tej firmy cieszą się średnio pięcio lub obecnie nawet sześcioletnim wsparciem aktualizacjami, tak więc możemy liczyć na to, iż zakupując iPhone’a SE, będzie on otrzymywał aktualizacje do iOS 18, natomiast iPhone 12 Mini do wersji 19 lub 20.

Dlaczego tak?

Jest to po prostu związane z datą prezentacji produktów, to jaka wersja gościła na pokładzie tych urządzeń oraz od możliwości technicznych samych urządzeń w starciu z nowymi funkcjonalnościami systemu wprowadzanymi wraz z kolejnymi jego wersjami.

To byłoby na tyle cech wspólnych oraz różnych dygresji. Czas więc przejść do prezentowania plusów i minusów małych iPhone’ów obecnych na rynku na przełomie grudnia 2021 oraz stycznia 2022 r. Pierwszym telefonem, którym pozwolę się zająć, będzie iPhone SE 2. generacji.

iPhone SE – jego zalety

Najlepszy iPhone to taki w którym jest wszystko to co znane i lubiane

Jedną z niewątpliwych zalet iPhone’a SE poza oczywiście jego rozmiarem, jest stary dobry przycisk Home (początek) znany z wcześniejszych generacji telefonów z nadgryzionym jabłuszkiem. Przycisk, w którym zaszyty mamy czytnik linii papilarnych to coś, czego braku wielu użytkowników sprzętu starszej generacji boi się, nie mając do czynienia z nowszymi urządzeniami, które obsługuje się siłą rzeczy inaczej a co naturalnie rodzi strach; no bo jak tu teraz ten telefon odblokować? Jak płacić? Jak w ogóle minimalizować aplikacje czy wykonywać inne czynności wykonywane wcześniej przy pomocy tego przycisku? O nie. A jak tu w ogóle teraz włączyć funkcję VoiceOver?🥶

Mówiąc o starym dobrym przycisku, należy również powiedzieć o samej konstrukcji telefonu. No dobrze. Nie mamy wyjścia minijack, ale jest przecież stara, dobra i sprawdzona konstrukcja, do której już się przyzwyczailiśmy, co również wielu przekonuje do zakupu akurat tego modelu telefonu.

Stosunkowo nowy i dobry procesor

Jak wiadomo, iPhone SE jest telefonem, który na dzień swej premiery ma najnowszy procesor dodawany do flagowych telefonów z poprzedniego roku, zamknięty w obudowie urządzeń sprzed trzech czy czterech lat. Tak jest i w tym przypadku. Obecnie najnowszy SE został zaprezentowany w kwietniu 2020 r. Procesor pożyczył sobie od swego starszego, flagowego brata – iPhone’a 11, który to przyszedł na świat we wrześniu 2019. Czyli wszystko się zgadza. Mamy najnowszy procesor, dzięki któremu mimo że telefon wygląda jak stary iPhone 8, nie może się powstydzić wydajnością nie tylko przed starszym bratem, ale też przed telefonami konkurencji. Tu nie tylko wydajność ma znaczenie, ale także możliwość uczenia maszynowego czy wieloletnie wsparcie aktualizacjami, które to urządzenie z pewnością jeszcze kolejne trzy lub cztery lata udźwignie.

Inne zalety iPhone’a SE

W tym miejscu pozwolę sobie wymienić wszystkie pozostałe zalety które przyszły mi do głowy, a nad którymi nie ma sensu dłużej się rozwodzić ze względu na to, że szerzej o nich zostało powiedziane wyżej, lub też uznałem, iż warto je akurat uwydatnić tutaj. Tak więc są to:

  • szybkie ładowanie – dostępne co prawda już od iPhone’a 7, niemniej ważne jest, ażeby użytkownicy starszych urządzeń także o tym wiedzieli,
  • ładowanie indukcyjne w standardzie QI – to dostępne dopiero od iPhone’a 8,
  • łączność Wi-Fi 6 oraz Bluetooth 5.0,
  • obsługa kart ESIM.

To, co może jeszcze być ważne z perspektywy użytkownika to fakt, iż w podstawowej wersji iPhone ten dostępny jest w wersji z 64GB pamięci na dane, nie niżej, co dziś moim zdaniem jest niezbędnym minimum..

Tyle o plusach. Przejdźmy teraz do minusów urządzenia.

Touch ID zamiast Face ID

To, co może być zaletą, może także stanowić wadę. Tak właśnie może być w przypadku czytnika Touch ID. Nie raz i nie dwa zdarza mi się, iż nie mogę odblokować telefonu czy nim bezproblemowo zapłacić, gdyż czytnik odmawia mi posłuszeństwa, zwłaszcza w gorętsze dni. Najczęściej właśnie z powodu spoconego, zmoczonego czy zabrudzonego palca. Są też jednak użytkownicy, których linie papilarne z różnych powodów nie są zbyt wyraźne lub też tacy, którzy w ogóle nie posiadają linii. Jest to z tego co mi wiadomo rzadkość, jednak występująca. Tacy użytkownicy nie wykorzystają tego super szybkiego i wygodnego rozwiązania jakim jest Touch ID.

Poza Touch ID tu również kłania się aspekt designu urządzenia, gdyż to co stare i sprawdzone, również może się znudzić.🙂

Brak układu U1

Układ U1 zwany także układem UWB jest technologią służącą do namierzania urządzeń w bliskiej odległości z dokładnością do kilku centymetrów. Mówiąc w skrócie, może on nam niewidomym się przydać np. przy współpracy z lokalizatorem Apple AirTag. Gdy nie wiemy gdzie zostawiliśmy dany przedmiot, posiadając telefon z UWB, możemy taki przedmiot namierzyć z dokładnością do kilku centymetrów, podążając za wskazówkami dawanymi nam przez VoiceOver oraz wibracje haptyczne. Układ ten może się również przydać podczas namierzania i wymazywania skradzionego lub zagubionego urządzenia, gdy jest ono wyłączone. Stało się to możliwe wraz z wprowadzeniem iOS 15. Niestety w obu tych przypadkach, jak i innych nie skorzystamy posiadając iPhone’a SE drugiej generacji, gdyż smartfon ten takowego układu nie posiada.

Możemy oczywiście skorzystać z AirTaga w jego podstawowym zakresie czyli namierzać lokalizatory na mapie, oznaczać jako utracone czy być przez nie powiadamianymi gdy ktoś znajdzie nasze zagubione lokalizatory. Można również odtwarzać na nich dźwięk, gdy w zasięgu bluetooth, jednakże nie namierzymy ich z dokładnością do kilku centymetrów bez UWB tak, jak życzyłby sobie tego niewidomy.

iPhone SE a brak łączności 5G

No tak. Z tym należało się liczyć, gdyż w 2020 r. (jak nie nawet w ubiegłym 2021) standard ten zaczęto dopiero upowszechniać. Z racji iż iPhone SE jest z założenia Apple smartfonem budżetowym, nie wyposaża się go w najnowsze dostępne technologie poza procesorem. Stąd też brak zarówno wspomnianego wcześniej układu U1, czy choćby właśnie wsparcia dla łączności 5G.

Dochodzą mnie słuchy, iż na ten moment 5G nie działa u nas zbyt dobrze, jednakże jeśli kupujemy smartfon na lata, warto moim zdaniem wziąć i to kryterium pod uwagę.

Brak Galileo dużym rozczarowaniem

Galileo jest europejskim systemem nawigacji satelitarnej obok takich systemów jak amerykański GPS, rosyjski GLONASS czy chińskie BeiDou. To co wyróżnia ten system to dużo większa dokładność pozycjonowania. Mówi się, że z dokładnością do kilkudziesięciu centymetrów w zastosowaniach konsumenckich; w wojskowych nawet do kilku centymetrów.

Głęboko liczyłem na to, iż w iPhonie SE system Galileo się pojawi, jednak nic bardziej mylnego. Ten – jak wynika ze specyfikacji technicznych na stronie Apple, jest dostępny dopiero w nowszych urządzeniach – nowszych niż iPhone 11.

Można by sądzić, iż osobom niewidomym będzie on na wagę złota, gdyż starsze systemy nawigacji satelitarnej nie są zbyt wystarczające, a w zasadzie w dużej części . Owszem dojdziemy w okolice danego miejsca docelowego, jednak mając do dyspozycji kilku lub kilkunastometrową dokładność lokalizowania, nie jesteśmy w stanie aż tak komfortowo i bezstresowo namierzyć dany punkt bez pytania osób widzących będących w okolicy . Bezproblemową nawigację i docieranie w wyznaczone miejsce z dokładnością do kilkudziesięciu centymetrów jednak zapewniłoby nam Galileo, gdyby w iPhonie SE zostało zaimplementowane.

Kolejna łyżka dziegciu w związku z Galileo

Jak dowiedziałem się jednak niedawno, pomimo istnienia satelit tego systemu, nie działają one jeszcze. Jak donosi jeden z użytkowników grupy Dostępne Apple w odpowiedzi na pytanie jednej z jej członkiń, testy zwiększonej dokładności systemu rozpoczną się w obecnym 2022 r. natomiast jego wdrożenie do powszechnego użytku nastąpi dopiero w 2024 r. Oto źródło, które przytoczył ów członek grupy podając tę informację.

Tak więc nawigacja satelitarna Galileo to kolejny czynnik występujący jak narazie w teorii, jednak moduł zań odpowiedzialny otrzymują urządzenia nowsze niż iPhone 11, tak więc to również należy brać pod uwagę podczas dokonywania wyboru telefonu na lata.

Brak ekranu OLED!

Z racji, iż wpis ten jest tworzony z perspektywy niewidomego użytkownika sprzętów Apple i do takich jest w przeważającej większości skierowany, nie miało tu być mowy o ekranie. Jednakże kwestia ekranu ma tu również zasadnicze znaczenie jeśli idzie o energooszczędność. Tak, dobrze czytacie. Chodzi o to, iż ekran OLED w przeciwieństwie do ekranu LCD nie rozświetla się cały a jest cały czarny. Używane są tylko te elementy ekranu, które są w danym momencie potrzebne. Innymi słowy, jeśli dana ikonka znajduje się w prawym górnym jego rogu, kolejna w lewym dolnym, tylko te części ekranu są podświetlane a reszta pozostaje ciemna, nieużywana. Tym samym sam ekran pobiera znacznie mniej energii z akumulatora urządzenia.

Jak to się odnosi do użytkowników niewidomych?

Ano tak, że kurtyna ekranowa włączana przez nas podczas korzystania z czytnika ekranu VoiceOver wyciemnia nam cały ekran powodując, iż osoba postronna zupełnie nie widzi co jest na nim wyświetlane. Zgodnie z tym co napisałem wcześniej, ma to również przełożenie na znaczne zmniejszenie poboru energii. Skoro ekran OLED wyświetla tylko te jego obszary, na którym cokolwiek jest, podczas włączonej kurtyny ekran jest cały ciemny a co za tym idzie zasadniczo nie pobiera tej energii. Na tym właśnie polu wygrywa iPhone 12 Mini i wszystkie inne iPhone’y z ekranem OLED, pozostawiając iPhone’a SE i inne z ekranem LCD daleko w tyle, gdyż w SE i tych innych mimo włączonej kurtyny, cały ekran jest tak czy inaczej podświetlony i tak naprawdę mimo że treści dla oka niewidoczne, pobór energii jest i ma się nie najgorzej.🙂

Brak większej pojemności pamięci na dane

iPhone SE do zeszłego tj. 2020 roku był dostępny w bodaj trzech rozmiarach pamięci masowej: 64GB, 128GB oraz 256GB. Tę ostatnią wersję postanowiono jednak wycofać z oficjalnej sprzedaży.

No dobrze. Skoro już iPhone’a SE i kwestie z nim związane mamy omówione, przejdę teraz do zalet i wad iPhone’a 12 Mini.

iPhone 12 Mini – ma wszystko to, czego nie ma iPhone SE.

Tym stwierdzeniem mógłbym w zasadzie zamknąć temat. Jest jednak kilka szczegółów, które obiecałem poruszyć później. Teraz właśnie przyszedł na to czas. Nie będę jednak rozdzielał tej sekcji na wady i zalety, skoro uczyniłem to podczas przedstawiania możliwości poprzedniego urządzenia. Tu skupię się na szczegółach, a pozostałe kwestie postaram się ująć krótko porządkując.

iPhone z Face ID i brakiem przycisku Home nie taki straszny jak się wydaje.

Wielu użytkowników swoich dotychczasowych iPhone’ów obawia się przesiadki na urządzenia nowszej generacji ze względu na ten owiany jakąś złą sławą brak przycisku początek a co za tym idzie, Touch ID. Jednak nie jest on taki straszny jak mogłoby się początkowo wydawać. Fakt że to coś zupełnie nowego a jeśli nowe, naturalnym jest że się boimy, ale powiem tyle. Da się.

Przyznam szczerze, iż ja sam posiadając iPhone’a SE, nie byłem w stanie dłużej pobawić się tymi nowszymi urządzeniami, w szczególności nie miałem możliwości wypróbowania działania Face ID. Jednakże testując krótko w swoim czasie iPhone’a XS oraz XR w którymś z elektro-marketów, byłem w stanie w 5 minut przestawić się metodą prób i błędów na obsługę tych telefonów bez przycisku, za pomocą gestów zastępujących ów przycisk. Muszę przyznać, iż nie było to jakoś szczególnie trudne. Po kolejnych pięciu minutach gdy odkładałem nowszy telefon i gdy musiałem znów powrócić do używania swojego starego telefonu przyznaję, iż brakowało mi tej bezprzyciskowej obsługi.

Bezprzyciskowa obsługa – czyli co i jak?

Wibracja haptyczna okazuje się w tym wypadku być nieocenioną pomocą. Jeśli położy się palec na dolnej krawędzi ekranu (mniej więcej na środku jego szerokości), poczujemy wibrację. Oznacza ona, że możemy przesuwać palec w górę, bez jego odrywania. Gdy tak jadąc w górę poczujemy pierwszą wibrację, odrywając palec wykonamy gest zastępujący jednokrotne wciśnięcie przycisku. Gdy natomiast oderwiemy palec po drugiej takiej wibracji, wykonamy gest dwukrotnego wciśnięcia przycisku, wywołując ekran przełączania (ostatnio otwieranych) aplikacji. Nie, ów gest nie działa w celu wywołania ekranu płatności Apple Pay. Ten wywołujemy inaczej.:) Nawiasem mówiąc, jeśli te same gesty wykonamy przeciągając od góry ekranu, po pierwszej wibracji wywołamy centrum sterowania, po drugiej, centrum powiadomień. Standardowe gesty z użyciem trzech palców na pasku statusu działają również.

Gdyby jeszcze ktoś się zastanawiał jak w takim wypadku włączyć VoiceOver, wywoływać Siri, tudzież uwierzytelniać się przy pomocy Face ID np. podczas płatności Apple Pay lub w AppStore, odsyłam do wpisu o gestach VoiceOver, w którym omawiam szerzej tę i wiele innych kwestii dot. np. wyłączania czy restartowania iPhone’a.

No dobrze, ale co z tym Face ID?

W gwoli szczerości i uczciwości, przyznać muszę, iż wszystko to, co teraz będę pisał, będzie opierało się wyłącznie na teorii wyniesionej czy to z artykułów Wsparcia Apple, czy to z opinii innych użytkowników. Ten stan rzeczy wynika po prostu z tego, iż nie miałem nigdy okazji przetestować działania Face ID w praktyce, o czym wspominałem wcześniej.

Mówiąc o użytkownikach nowszych iPhone’ów należy zaznaczyć, iż zdania co do wygody korzystania z Face ID są podzielone. Mimo iż większość członków grupy Dostępne Apple posiadających owe urządzenia jest zgodna, iż Face ID jest wygodnym rozwiązaniem dla użytkowników niewidomych, dochodzą do mnie również głosy, iż wcale tak nie jest. Użytkownicy miewający problemy z powodu Face ID wracają do korzystania ze starszych telefonów, w których nadal wykorzystuje się Touch ID. Mimo iż tego typu opinii dotarł do mnie znikomy ułamek, nie oznacza to, iż nie jest ich więcej. Dlatego również i ten czynnik ryzyka / niepowodzenia należy wziąć pod uwagę.

Użytkownicy wykorzystujący z powodzeniem Face ID twierdzą, iż ta metoda uwierzytelniania jest łatwa do skonfigurowania za sprawą wyraźnych i czytelnych wskazówek dostarczanych przez VoiceOver. Samo Apple bardzo ułatwia ten proces, gdyż wszelkie funkcje wymagające dodatkowej uwagi użytkownika czyli mówiąc inaczej bezpośredniego patrzenia na ekran podczas uwierzytelniania za pomocą Face ID są domyślnie wyłączone, gdy podczas pierwszej konfiguracji urządzenia został włączony VoiceOver. W tym artykule podręcznika użytkownika Apple wyjaśnia szerzej to zagadnienie.

Face ID a pandemia

Mimo iż Face ID uznaje się za bardzo bezpieczne i stosunkowo wygodne rozwiązanie, w obecnych czasach miłościwie nam panującej pandemii może ono nam sprawiać nie lada problem, gdy twarz zasłania maseczka. Teoretycznie można dodać alternatywny wygląd twarzy w maseczce, jednak ponoć potrafi to działać bardzo różnie. Z pomocą przychodzi Apple Watch, gdyż w którychś z późniejszych wersji iOS 14 została wprowadzona możliwość odblokowywania iPhone’a przy pomocy tego zegarka. Co i jak zrobić aby to aktywować, wyjaśnia dokładnie ten artykuł wsparcia.

iPhone 12 Mini – ładowanie

Jak już wcześniej wspomniałem, iPhone 12 Mini oferuje zarówno szybkie ładowanie drogą przewodową, jak i ładowanie bezprzewodowe. Nadmieniłem też o szczegółach odróżniających ten telefon od iPhone’a SE. Chodzi ni mniej, ni więcej jak o to, iż 12 Mini prócz ładowania indukcyjnego w standardzie QI z mocą do 7,5 W oferuje również ładowanie przy pomocy technologii MagSafe. Dzięki tej technologii jesteśmy w stanie naładować telefon z mocą 15 W przy spełnieniu odpowiednich warunków. Po pierwsze kostka ładująca musi być zaopatrzona w port USB-C, po drugie kabel ładujący również musi na obu końcach posiadać tenże wtyk. To co również istotne to fakt, iż należy osobno kupić dodatkowo odpowiednią ładowarkę MagSafe.

MagSafe – czy to wygodniejszy sposób ładowania iPhone’a?

Technologia ta charakteryzuje się tym, iż gwarantuje ona po pierwsze szybszy, a po drugie bardziej pewny i stabilniejszy proces ładowania. Wszystko za sprawą magnesów umieszczonych zarówno w iPhonie, jak i samej ładowarce. Po położeniu iPhone’a na takiej ładowarce magnesy przyciągają go w taki sposób, aby znajdował się on idealnie na środku. Za ich sprawą urządzenie ściśle przylega do ładowarki, co również ma wpływ na skuteczność procesu ładowania. Starsze urządzenia nieposiadające MagSafe również można na takiej ładowarce ładować, jednak bez magnesów ładowanie będzie odbywało się jak na zwykłej ładowarce indukcyjnej QI.

W teorii wygląda to dobrze, jednak dochodzą mnie głosy innych niewidomych użytkowników, iż ładowanie MagSafe mimo że bardziej pewne niż zwykłe indukcyjne w standardzie QI, to jednak jeszcze dla nas nie do końca bezproblemowe. Sam nie jestem zbyt wielkim fanem zwykłego ładowania indukcyjnego. Korzystałem okazjonalnie, jednak nie przypadło mi ono do gustu ze względu chociażby na problemy z należytym umiejscawianiem urządzenia. Sprzętów mobilnych wspierających MagSafe także nie posiadam, więc nie jestem w stanie zweryfikować ani skuteczności tej technologii, ani prawdziwości dochodzących do mnie opinii. Pozostaje mi jedynie wierzyć na słowo.

Bezramkowy ekran

Jest to również istotna cecha, gdyż brak ramek wokół ekranu (które jeszcze posiada niestety iPhone SE) pozwala tak naprawdę wykorzystać potencjał całego ekranu – od krawędzi do krawędzi, bez marnowania jakiejkolwiek jego części. Przekłada się to na zwiększony ekran przy zachowaniu mniejszego rozmiaru iPhone’a jako bryły, jako jednej całości. Mówiąc inaczej, dzięki zabiegowi pozbycia się ramek, zyskujemy mniejszą bryłę telefonu lub tę samą, jednak przekątna ekranu jest większa, co ma duże znaczenie zarówno dla niewidomego, jak i słabowidzącego użytkownika. Niewidomy będzie miał możliwość rozmieszczenia większej ilości ikonek aplikacji na jednym ekranie głównym, natomiast słabowidzący jeszcze bardziej powiększy sobie wyświetlaną treść.

Za przykład niech nam posłuży porównanie wielkości iPhone’a SE z iPhonem 12 Mini. Mimo iż iPhone SE ma przekątną ekranu 4,7in a iPhone 12 Mini 5,4in to uwaga! iPhone 12 Mini dzięki pozbyciu się z niego ramek, jest nieco mniejszy od iPhone’a SE 2020 a nieco większy od iPhone’a SE z 2016 r. Pomyślcie teraz, jak wielkim byłby kolosem iPhone 12 mini, gdyby miał jeszcze te ramki. Istny dramat, który to z mobilnością miałby niewiele wspólnego.🙂 A tak, kolejne kryterium skłaniające do jego zakupu.

Pozostałe zalety iPhone’a 12 Mini

Jak już stwierdziłem wyżej, wymienienie pozostałych plusów będzie czystą formalnością, mającą za zadanie bardziej pozbierać i uporządkować owe zalety. A zatem w iPhonie 12 Mini mamy do dyspozycji:

  • rozmiar urządzenia,
  • moduł odpowiedzialny za nawigację satelitarną Galileo,
  • łączność 5G,
  • układ U1,
  • wifi 6 oraz bluetooth 5.0,
  • wsparcie dla kart ESIM,
  • ekran OLED,
  • skaner twarzy Face ID,
  • możliwość ładowania bezprzewodowego przy pomocy MagSafe,
  • jeszcze dłuższe wsparcie aktualizacjami producenta.

I to zdaje się tyle moi mili odnośnie zalet. Gdyby przyszło wam coś jeszcze do głowy, nie wahajcie się tym podzielić ze mną w komentarzach pod wpisem.

Co w takim razie z iPhonem 13 Mini?

iPhone 13 Mini został zaprezentowany we wrześniu minionego roku wraz z innymi, większymi wariantami tego modelu. Zmian tak naprawdę nie ma zbyt wiele względem iPhone’a 12 Mini, dlatego też ich omówienie nie zajmie mi zbyt dużo czasu. Zmianami tymi są:

  • jeszcze nowszy procesor – A15 Bionic względem A14 Bionic,
  • zwiększony czas pracy na baterii o ok. półtorej godziny,
  • zwiększony rozmiar pamięci na dane. W iPhonie 12 Mini są to 64GB, 128GB oraz 256GB, natomiast w 13 Mini wartości idą o stopień w górę, czyli 128GB to najmniejsza pojemność pamięci, natomiast 512GB – największa,
  • w iPhonie 13 Mini możliwość obsługi dwóch kart ESIM, na co 12 Mini nie pozwala,
  • zmiany w jasności ekranu, w kwestiach aparatów, ale tego z oczywistych względów porównywać nie będę.

Jak więc widzicie, zmian tych naprawdę nie ma wiele. Gdybyście chcieli sami rzucić okiem na porównanie poszczególnych modeli iPhone’a, możecie to zrobić pod tym linkiem. A tutaj porównanie możliwości obecnego iPhone’a SE 2020 z iPhonem 13 Mini. Zwróćcie przede wszystkim uwagę na czasy pracy na jednym naładowaniu baterii.

Podsumowanie – czyi który iPhone jak na ten moment dla mnie?

Jak już parokrotnie nadmieniałem, posiadam obecnie iPhone’a SE z 2020 r. i co tu dużo mówić; osobiście zmieniłbym na nowszy model, gdyby nie fakt, iż ten SE jest jeszcze w naprawdę dobrym stanie. Wmyśl zasady iż zazwyczaj urządzeń nie sprzedaję, ale eksploatuję je do granic ich możliwości, jak narazie zostaję przy swoim. Jednak kolejnym telefonem, którym bym się na ten moment zainteresował biorąc pod uwagę wszystkie omówione powyżej czynniki, byłby to iPhone 12 Mini.

Dlaczego nie 13 Mini?

Ze względu na naprawdę niewielkie zmiany w stosunku do 12 mini. Poza tym nie potrzebuję aż tak wiele pamięci na dane, ile w podstawowej wersji oferuje trzynastka. 128GB to dla mnie zdecydowanie zbyt dużo, gdyż po pierwsze będąc niewidomym ani nie robię niewiadomo jak wiele zdjęć, ani też nie kręcę filmów w 4K. Z racji, iż wszystko tak naprawdę trzymam w iCloud, jak najbardziej mieszczę się w 64GB swojego aktualnego iPhone’a nie zajmując nawet połowy dostępnej dla mnie pamięci. Tak więc te dane mówią same za siebie.

Biorąc pod uwagę cenę za oba urządzenia, na ten moment wygląda to tak, iż iPhone 13 Mini w podstawowej swej wersji pamięci 128GB kosztuje niewiele więcej co 12 Mini w tej samej konfiguracji pamięci – oficjalnie ok 200 zł różnicy w cenie. Widać więc, iż dużo bardziej opłacalnym dla mnie wyborem będzie 12 Mini, gdyż zapłacę po prostu mniej, mając w zasadzie to samo prócz wsparcia dla dwóch kart ESIM jednocześnie. Najlepsze jest również to, iż jeszcze w tym momencie na iPhonie 13 Mini nie działałaby mi łączność 5G u obecnego operatora w przeciwieństwie do dwunastki, na którym ponoć działa, przynajmniej w teorii.😉

Jedynym co mogłoby mnie przekonać do zakupu 13-tki to stosunkowo większy czas pracy na baterii, który w tym modelu ma się dużo lepiej niż w moim obecnym. Mało tego, ta bateria staje się w tym momencie powszechnie akceptowalna, czego jeszcze nie można było powiedzieć o 12 Mini. Jednak z drugiej strony gdy często doładowuje smartfon lub często noszę przy sobie powerbank, nie jest to czynnik decydujący o jego zakupie, gdy za zakupem 12-tki przemawia niższa cena.

Dlaczego w ogóle nowszy iPhone?

  1. Ze względu na inną, nowszą a przede wszystkim bezramkową konstrukcję telefonu.
  2. Ze względu na zawodne działanie czytnika Touch ID zwłaszcza latem. Mimo że w wielu sytuacjach korzysta się z niego wygodnie, ten czynnik powoduje, że mam go już po prostu dosyć.
  3. ze względu na pewność, iż bezproblemowo obsłużę iPhone’a przy pomocy gestów zamiast przycisku Home i ze względu na komfort z tym związany. Przeraża mnie nieco kwestia korzystania z Face ID, ale skoro inni robią to z powodzeniem, to dlaczego nie ja?
  4. Ze względu na łączność 5G, która być może kiedyś będzie u nas działać lepiej.
  5. Ze względu na układ U1 i możliwość wykorzystywania go do precyzyjnego namierzania przedmiotów z wykorzystaniem lokalizatora AirTag.
  6. Ze względu na implementację systemu Galileo.
  7. Ostatnim czynnikiem jest zwiększony czas pracy na baterii – również ze względu na ekran OLED i aktywną kurtynę VoiceOver.

Jak więc widzicie, czynników przemawiających za zmianą urządzenia w moim przypadku jest naprawdę sporo. A wy? Podzielcie się proszę w komentarzach opinią czy wpis okazał się jakkolwiek przydatny. Jeśli tak, napiszcie proszę jakie były wasze zapatrywania przed jego przeczytaniem, jakie są obecnie i czy cokolwiek się w tym względzie zmieniło. Czekam też oczywiście na wszelkie wasze pytania, uwagi i sugestie dot. zarówno jego formy jak i treści. Każda konstruktywna krytyka również oczywiście mile widziana.

Trzymajcie się, do następnego wpisu.:)

11 odpowiedzi na “Mały, kompaktowy iPhone na przełomie 2021 i 2022 r.”

No właśnie: poszedł bym w miniaka, ale te słabawe baterie mnie troszkę odstraszają, tak po za tym super po za tą nieszczęsną ładowarką, a bajki o ekologii to pic na wodę fotomontarz. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi. A Se2 no cóż, po obcowaniu 3 lata z siudemką ten wydaje się niezmiernie nudny z wyglądu, po za tym ten design od Iphone 6 właśnie do Se 2 podobał mi się najmniej.

Skoro baterie miniaków cię odstraszają, ja brałbym w takim układzie albo (mini) trzynastkę, albo którąś ze zwykłych dwunastek, ewentualnie Pro, gdzie tam bateria już jest spora.
Jednak jeśli to co piszą jest prawdą a mianowicie, że bateria 13 Mini została podkręcona o kolejne półtorej godziny czy nawet godzinę, brałbym bez zastanowienia, jeśli chodzi o rozmiar. Stąd też początkowa sugestia dot. Mini.
Jeśli jednak się mocno obawiasz, to cóż. Trzeba brać którąś z większych. Ja zdaje się kiedyś gdzieś pisałem, że zwykłe warianty jeszcze toleruję jeśli idzie o ich rozmiar. Pro też, gdyż to w zasadzie to samo, natomiast Maxa nie wziąłbym w życiu, nawet za darmo.

Bardzo ciekawy artykuł, myśle, że bardzo przydatny dla wielu osób, które się zastanawiają jaki telefon z tej trójki wybrać.
Ja zawsze zastanawiałam się nad zakupem iphona 13 mini, bo zawsze myślałam, że on ma ten czujnik lidar, a tu się pomyliłam co do tego bardzo. Także dzięki wielkie za otwarcie mi oczu na ten fakt 😉 W sumie wielka szkoda, że te małe, a co za tym idzie te tańsze iphony nie mają tego lidara. No cóż. Ja na pewno wzięłabym najnowszego, z tej trójki, ponieważ ten będzie cieszył się najdłużej aktualizacjami systemu i zapewne ma najlepszy aparat co nawet dla nas jest przydatną rzeczą 🙂 Wole te mniejsze telefony. Sama mam iphona 8 i ten sprawuje się jeszcze doskonale, więc narazie tego nie wymieniam na nowszy model 😉 Mam nadzieje, że apple jednak nie zrezygnuje z tych maluszków, bo to by była straszna szkoda. Zobaczymy jak będzie, bo plotki już nie raz okazywały się być nie trafione.
Co zaś do samego wyglądu to mi zaś bardziej się podoba wygląd iphona mojego i tego nowego se drugiej generacji, niż te najnowsze telefony. Ale tutaj każdy ma inny gust. W sumie do telefonu z tym kształtem na pewno bym się przyzwyczaiła. Natomiast gdyby zegarek zrobili na podobę iphona 13 to bym była załamana, bo takiego zegarka to bym już nie chciała posiadać.
Pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe wpisy 😉

Wielkie dzięki.:)
Właśnie o to mi chodziło (jak we wstępie napisano), ażeby dać taki w miarę jasny obraz sytuacji i żebyście mogli dzięki temu zdecydować, który iPhone będzie tym jedynym na obecny czas.;)
Co do informacji o Lidarze, wcale się nie dziwię że powstało z jego powodu zamieszanie w wyniku którego ludzie zaczęli powielać moim zdaniem błędną informacje o jego implementacji w ten model. Jednak to samo Apple jest sobie winne, gdyż podczas zachwalania jaki to ten iPhone nie jest wspaniały też miałem wrażenie, że wzmianka o Lidarze się pojawiła. Wyszło jednak szydło z worka, gdy spojrzałem sobie do podlinkowanej strony z możliwością porównania modeli iPhone’a. Wyszło tam, że owego Lidera nie ma tak samo, jak to, iż w SE odbiornika Galileo również brak a też mam wrażenie, że krążyła sobie taka bujda w sieci.:(
Aparat? Jak najbardziej jego parametry mają znaczenie i może się on nam przydać w różnych aplikacjach wspomagających – czy to do lepszego rozpoznawania tekstu / nominałów banknotów, czy po prostu przedmiotów, otoczenia itd.
Również mam nadzieję, że z miniaków Apple nie zrezygnuje. Fakt, że coraz częściej pojawia się ta wzmianka w różnych plotkach, ale plotki plotkami a rzeczywistość może się okazać inna, bo to tak naprawdę Apple decyduje a nie wszelkiej maści analitycy, plotkarze, spekulanci czy kto tam jeszcze. Przeciekom moim zdaniem można próbować zacząć ufać na jakiś miesiąc przed premierą, ale i tak należy podchodzić do nich z dużą dozą ostrożności bo i tak nigdy do końca niewiadomo co Apple wymyśliło.🙂
Jeśli rzeczywiście plotki o rezygnacji okażą się prawdziwe, nie pozostanie mi nic innego, jak przedwcześnie zmienić wreszcie na 13 Mini wbrew zasadzie zajeżdżania urządzeń do granic ich wytrzymałości, gdyż po pierwsze chciałbym się ucieszyć tymi nowszymi technologiami zaszytymi w telefonach mniejszego rozmiaru acz nowszej generacji, po drugie – dłuższe wsparcie aktualizacjami.
Chyba tyle ode mnie w tych kwestiach. Wielkie dzięki za wyrażenie opinii. Gorąco również pozdrawiam.

O nieeee, żadnego maxa w życiu. Za drogie to i zbyt wielkie. Zobaczymy jak ceny będą miały się w kwietniu, wtedy coś wybiorę.

Oj ja też bym takiego cegliska jak iphone max bym nie wybrała. Nieporęczne to strasznie i ciężkie na dodatek. A rozmawiać przez to to jakiś kosmos musi być. Jak sobie coś wybierzesz to koniecznie się pochwal 🙂 Ciekawa jestem co wybierzesz 😉
Pozdrawiam 🙂

Spieszę donieść, iż wpis został zaktualizowany o ważne informacje w sekcji „iPhone a wodoodporność” oraz w sekcji z zaletami iPhone’a 12 Mini, po sekcji „ładowanie” a przed pozostałymi zaletami dodałem pare akapitów dot. bezramkowego ekranu.
Spis treści został również wzbogacony o pozycję dot. ekranu.
Gorąco zapraszam tych, którzy już przeczytali, do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią. Nowi czytelnicy wpisu tak czy inaczej odrazu się z tym zapoznają.:)
Ogromne dzięki Michałowi za cenny komentarz pod postem z informacją o niniejszym wpisie, który udostępniłem na grupie Dostępne Apple, dzięki któremu uświadomił mi wagę czynnika braku ramek, a dzięki czemu mogłem uzupełnić wpis o to niezbędne kryterium.
Oby tak dalej moi mili. W końcu nikt z nas nie jest nieomylny i zawsze coś może umknąć. Tym sposobem, za waszą sprawą tworzymy wspólnie wpisy, które to dzięki temu stają się jeszcze bardziej owocne i wartościowe. Dziękuję.💓

Wiesz, też wiele zależy od tego jak tam fundusze pozwolą, bo równiedobrze może się skończyć na Se2

Niech i SE 2 będzie. Trzymam za słowo w kwestii informacji dot. zakupu, jak już takowy nabędziesz.🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

EltenLink

%d bloggers like this: